Jakiego artykułu szukasz?

​Logistyka dostaw prefabrykatów: z fabryki prosto pod dźwig

W Formee wszystkie elementy powstają w zakładzie w Międzyrzeczu (lubuskie), około stu kilometrów od granicy z Niemcami. Z tego punktu producent obsługuje budowy w Polsce, Niemczech, Czechach, na Słowacji, w Danii i w Szwecji.
​Logistyka dostaw prefabrykatów: z fabryki prosto pod dźwig

Część 3 z 4 serii „Prefabrykacja od modelu do bilansu budynku”. Poprzednia część: Harmonogram realizacji z prefabrykatów: od zatwierdzenia dokumentacji do montażu.

Prefabrykacja ma opinię technologii, która wygrywa w hali, a przegrywa na drodze. Element jest ciężki, długi i musi dojechać dokładnie wtedy, gdy czeka na niego dźwig.

FORMEE – producent prefabrykatów betonowych i keramzytobetonowych z Międzyrzecza – traktuje logistykę jako część projektu, a nie usługę domawianą na końcu, i pokazuje, jak wygląda droga elementu z zakładu na budowę, co o niej decyduje i czego wymaga od placu.

Jeden zakład, promień blisko tysiąca kilometrów

Wszystkie elementy powstają w jednym zakładzie, w Międzyrzeczu w województwie lubuskim, około stu kilometrów od granicy z Niemcami. Z tego punktu producent obsługuje budowy w Polsce, Niemczech, Czechach, na Słowacji, w Danii i w Szwecji – w promieniu blisko tysiąca kilometrów. Odległość nie jest kryterium wykluczającym, jest pozycją w kalkulacji: liczy się liczba kursów i długość trasy, a przy dostawach zagranicznych dochodzą zezwolenia na przejazd zestawów ponadgabarytowych.

Z zakładu wyjeżdża codziennie od dwudziestu do pięćdziesięciu zestawów, zależnie od tego, ile budów jest w danym tygodniu w fazie montażu. Formee nie utrzymuje własnej floty. Transport realizują stali przewoźnicy zewnętrzni, dysponujący łącznie pulą około pięćdziesięciu pojazdów – od standardowych naczep po zestawy niskopodwoziowe pod elementy wysokie i ciężkie. Montaż prowadzą natomiast własne ekipy producenta, według tego samego modelu, z którego powstały rysunki warsztatowe.

„Montaże nie rozkładają się równo w roku. Własna flota musiałaby być zwymiarowana pod szczyt sezonu i stać przez resztę czasu, a jej koszt trafiłby do ceny każdego elementu" – mówi Rafał Kubrycht, Prezes Zarządu Formee Sp. z o.o. „Pula przewoźników skaluje się z tygodnia na tydzień. Za to ekipa montażowa jest nasza, bo największe ryzyko w prefabrykacji nie leży w produkcji ani w transporcie, tylko na styku: element wykonany co do milimetra trafia w ręce ludzi, którzy widzą go pierwszy raz."

Co mieści się na jednej naczepie

Element o wymiarach do 3,85 × 9,00 m jedzie standardowym zestawem. Większy – na przykład płyta stropowa filigran, którą Formee produkuje do 2,50 × 12 m, albo długa belka – wymaga transportu ponadgabarytowego z pilotem i zezwoleniami, co istotnie zmienia koszt i czas przygotowania dostawy. Dlatego podział rzutu na elementy jest planowany razem z projektantem już na etapie wyceny, a nie po zamknięciu projektu. Czasem przesunięcie jednej linii podziału o kilkadziesiąt centymetrów oznacza różnicę między zestawem standardowym a ponadgabarytowym.

O liczbie elementów na naczepie decyduje jednak nie gabaryt, tylko masa. Tu pracuje na korzyść inwestora keramzytobeton. Trzysta metrów kwadratowych ścian – tyle, ile ma typowa kondygnacja budynku wielorodzinnego z realizacji Formee – waży w klasie LC16/18 około 48 ton, a w betonie zwykłym C20/25 około 70 ton. Te dwadzieścia parę ton to mniej więcej jeden zestaw mniej na każdą kondygnację, a przy trzech kondygnacjach – trzy kursy, których nie ma w ofercie.

„Naczepę planujemy od masy, nie od liczby sztuk. Zestaw ma limit, a ściana z keramzytobetonu jest o jedną trzecią lżejsza niż ta sama ściana z betonu zwykłego" – tłumaczy Justyna Jóskowiak, Dyrektor Operacyjny Formee Sp. z o.o. „Przy budynku wielorodzinnym to jest różnica kilku zestawów na całą budowę i kilku dni pracy dźwigu, bo każdy kurs to osobne okno rozładunku. Inwestor widzi to w ofercie jako liczbę kursów, nie jako hasło o lekkim betonie."

Załadunek w kolejności montażu

Najważniejsza zasada brzmi: element schodzi z naczepy prosto na miejsce wbudowania. Prefabrykatów nie składuje się na budowie, jeśli nie ma takiej potrzeby – składowanie to dodatkowe podniesienie dźwigiem, miejsce na placu i ryzyko uszkodzenia krawędzi, a przy cienkich płytach filigran także ryzyko pęknięcia.

Żeby to działało, naczepa musi być załadowana w odwrotnej kolejności do sekwencji montażu: to, co ma stanąć pierwsze, jedzie na wierzchu. Kolejność montażu ustala projektant Formee razem z kierownikiem montażu, zanim elementy trafią do produkcji, i ta sama lista steruje potem produkcją, betonowaniem i załadunkiem w zakładzie. Transport jest planowany razem z sekwencją montażu, a nie po niej.

Najlepiej widać to tam, gdzie nie ma wyboru. Przy budynku wielorodzinnym w Cieninie Kościelnym plac budowy graniczył z zabudową sąsiadów, a dojazd był na tyle wąski, że zestaw nie mógł ani zawrócić, ani czekać. Każda dostawa musiała trafić w okno montażowe, bo spóźniony zestaw nie miał gdzie zaczekać, a przedwczesny blokował dojazd następnemu. Budowa w środku wsi wyglądała inaczej niż przy technologii tradycyjnej: kilkanaście przyjazdów zestawu i dźwig, bez składowiska materiałów i bez kilkutygodniowego ruchu drobnych dostaw.

Fot. Cienin Kościelny, gmina Słupca – trzykondygnacyjny budynek wielorodzinny ze ścian prefabrykowanych po zakończeniu montażu konstrukcji, jesień; z prawej zabudowa sąsiednia, z którą graniczył plac.

„Kierownik budowy w Cieninie nie miał placu, na którym mógłby cokolwiek postawić. To nas nie zaskoczyło, bo takich działek jest coraz więcej – zaskoczyło go, że przy prefabrykacji plac nie jest potrzebny" – mówi Rafał Kubrycht. „Cała logistyka sprowadza się do tego, żeby ściana numer siedemnaście leżała na naczepie dokładnie pod ścianą numer szesnaście. Reszta to dyscyplina."

Trzy tygodnie i dwie godziny

Ogólne Warunki Umów Formee zapisują dwie liczby, które porządkują tydzień montażowy po obu stronach. Wytyczne dostaw ustala się trzy tygodnie przed terminem: to czas potrzebny, żeby zakład ułożył kolejność produkcji i załadunku pod konkretną sekwencję montażu, a przewoźnik zaplanował trasę i ewentualne zezwolenia na przejazd ponadgabarytowy. Rozładunek zestawu trwa do dwóch godzin od wjazdu na budowę: w tym czasie dźwig musi być wolny, a stanowisko przygotowane.

Wytyczne dostaw to nie jest jeden termin, tylko komplet ustaleń: kolejność montażu, z której wynika kolejność załadunku, dni i godziny dostaw uzgadniane w pierwszym dniu roboczym tygodnia poprzedzającego, droga dojazdowa z jej nośnością i promieniami skrętu, miejsce rozładunku w zasięgu dźwigu oraz osoba po stronie budowy, która przyjmuje zestaw. Każdy element ma w tym planie numer, pozycję na naczepie i godzinę wyjazdu z zakładu.

Plac musi zapewnić trzy rzeczy: dojazd dla zestawu niskopodwoziowego, stanowisko dźwigu w zasięgu wszystkich elementów i miejsce na podpory montażowe. Producent sprawdza to przed podpisaniem umowy, a nie w dniu dostawy – łącznie z nośnością drogi dojazdowej i promieniami skrętu. Przy dostawach zagranicznych dochodzi jeszcze jeden element: zezwolenia na przejazd zestawów ponadgabarytowych, które w Niemczech czy Danii wymagają osobnego czasu na uzyskanie, a więc muszą być uwzględnione w tych samych trzech tygodniach.

„Trzy tygodnie to nie jest termin dla przewoźnika, tylko dla nas. W tym czasie budowa dostaje swoje miejsce w planie załadunku obok kilkudziesięciu innych, a każdy element dostaje numer, pozycję na naczepie i godzinę wyjazdu" – mówi Justyna Jóskowiak. „Dwie godziny na rozładunek to z kolei granica, przy której zestaw zdąży wrócić po następny ładunek tego samego dnia. Jeżeli dźwig nie jest gotowy, nie tracimy jednej dostawy, tracimy dwie."

Pogoda, sezon i przesunięty termin

Element przyjeżdża z wytrzymałością osiągniętą w hali, więc dostawa i montaż nie zależą od temperatury wiązania betonu. Zima nie zatrzymuje transportu; zatrzymuje go, jak każdą pracę dźwigu, wiatr, oblodzenie elementu i widoczność. Formee montowało w listopadzie trzykondygnacyjny budynek w Człopie i od lutego dwa budynki wielorodzinne w Pudliszkach – w obu przypadkach harmonogram przestał zależeć od tego, jaka będzie pogoda, a zaczął od tego, czy dźwig może pracować danego dnia.

Fot. Mieścisko – dostawa i montaż ścian prefabrykowanych w styczniu, przy śniegu; podparte płyty balkonowe i ściany kolejnej kondygnacji na całej długości budynku.

Budowa rzadko idzie dokładnie według planu i to jest drugi powód, dla którego element nie powinien czekać na placu. Gotowe prefabrykaty czekają w zakładzie, a dostawę da się przesunąć o dobę bez konsekwencji. Przy technologii tradycyjnej przesunięcie oznacza ekipę bez frontu robót; tu oznacza inną datę wyjazdu zestawu.

„Gotowy element w hali nie kosztuje nic więcej, czy wyjedzie we wtorek, czy w środę. Ten sam element na placu budowy kosztuje drugie podniesienie, miejsce, którego nie ma, i ryzyko, że ktoś w niego wjedzie koparką" – mówi prezes Formee. „Dlatego nasza odpowiedź na przesunięcie terminu brzmi zawsze tak samo: element zostaje u nas."

Gdzie transport siedzi w cenie

W ofercie Formee transport jest osobną pozycją, obok produkcji i montażu, więc inwestor widzi, ile kosztuje odległość, a ile gabaryt. Na tę pozycję pracują długość trasy, liczba kursów wynikająca z masy elementów oraz ewentualny transport ponadgabarytowy. Jawne rozbicie pozwala porównać warianty: lżejszy materiał, inny podział rzutu na płyty albo inna kolejność montażu zmieniają liczbę kursów, a więc konkretną kwotę, a nie ogólne „koszty logistyki".

Wycenę wraz z kalkulacją transportu producent przygotowuje na podstawie zwymiarowanych rzutów i kodu pocztowego budowy, zwykle w około tydzień.

Podsumowanie

Logistyka prefabrykatów w wydaniu Formee sprowadza się do kilku zasad, które da się sprawdzić na placu: element schodzi z naczepy prosto na miejsce wbudowania, naczepa jest załadowana w odwrotnej kolejności do montażu, wytyczne dostaw powstają trzy tygodnie przed terminem, a rozładunek trwa do dwóch godzin. Za tymi zasadami stoi jeden zakład w Międzyrzeczu, pula około pięćdziesięciu pojazdów stałych przewoźników, dwadzieścia do pięćdziesięciu zestawów dziennie i promień blisko tysiąca kilometrów.

Dla projektanta oznacza to, że podział konstrukcji na elementy jest decyzją logistyczną w takim samym stopniu jak statyczną. Dla inwestora – że przesunięcie terminu na budowie przestaje być stratą, a pogoda przestaje być pozycją ryzyka w harmonogramie.

Foto na górze strony: Pod Wałczem – prefabrykowana stacja transformatorowa zdejmowana dźwigiem wprost z naczepy na przygotowane posadowienie, bez składowania na placu.


Co dalej: Zanim zamówisz dźwig, sprawdź wymagania placu i dojazdu: Działka, dojazd, dźwig: czego wymaga montaż prefabrykatów. Wycenę z osobną pozycją transportu przygotujemy na podstawie rzutów i kodu pocztowego budowy: formee.pl/pl/kontakt.

Następna część serii: Deklaracja środowiskowa EPD prefabrykatów betonowych w certyfikacji BREEAM, LEED i DGNB.

Zobacz także Prezentację Formee w portalu.

Komentarze

brak komentarzy…